Łonder

Łukasz Szwonder
Urodziny: 08/08
Wzrost: 180cm
Waga: 80kg

++ Klipy / Video:
Łonder One Time 15/10/2007
Łonder & Skiba Freestyles
Łonder Profile Clip
Łonder – C’ya on september
Łonder – Pay Attention

Ciężko jest pisać o sobie i swoich zaletach, by jednocześnie nie zostać uznanym przez innych jako “zakochanego w sobie”, ale gorszą opcją byłoby pisanie o sobie w trzeciej osobie, bo to już byłoby gwiazdorstwo ;). Dlatego też, w odróżnieniu od innych notek o zawodnikach Speedballin’, wstęp nie będzie obfitował w błyskotliwe puenty i krótkie intro do charakterystyki, ale tylko w jedno, trzecioosobowe zdanie: “Oto Łonder, założyciel Speedballin’.

Gram od 10 roku życia – wszystko rozpoczęło się dzięki mojemu bratu (Szredowi), który początkowo siłą zabierał mnie sprzed ruskiej podróbki pegasusa na boisko przy podstawówce w Wołczynie. Byłem raczej średnio pojętnym uczniem (niewiele pamiętam z “lekcji Szreda” poza kłóceniem się ;)), ale w końcu sam zakochałem się w tym sporcie i tak mi już po dziś dzień pozostało… Niegdyś potrafiłem siedzieć codziennie po kilka godzin na koszu, za starych dobrych czasów, gdy byłem dzieciakiem cieniasem i dostawałem baty od “starszej gwardii”, która wówczas liczyła w sobie naprawdę wielu graczy. Z roku na rok ich liczba malała, ale kilku pozostało i udało mi się dotrzeć do pułapu, by grać z nimi jak równy z równym. W moim mieście nie było zbyt wielu zapaleńców do basketu w moim wieku lub młodszych i przez jakiś czas wydawało się, jakby ten nasz “cykl” zarażania się basketową miłością zatrzymał się na mnie, ale na szczęście wszystko obudziło się w 2004 roku, kiedy to urząd miasta wybudował nowe boisko leżące pomiędzy gimnazjum, kortami do tenisa a bieżnią. W wakacje 2005 trudno było znaleźć porę dnia, w której boiska byłyby puste.

W pewien wrześniowy dzień 2002 roku Szred z uradowanym wyrazem twarzy przyszedł do domu mówiąc: “przyniosłem te endułany, o których tak wszyscy mówią”, a to co się wydarzyło po ich obejrzeniu jest raczej do przewidzenia :). Takiego kopa do gry dawno nie miałem i jeszcze nigdy niczym nie byłem tak zafascynowany jak tymi magicznymi AND1 Mixtape’s, co zresztą zaowocowało wypuszczeniem 2 listopada 2002 roku do netu pierwszym numerem magazynu Da Court ;)… Później pozostały już jedynie hardcorowe gierki 1on1 ze Szredem (więcej było walenia piłką po nosie niż samej gry hehe – ale każdy jakoś zaczynał, prawda? ;)) oraz rozwijanie strony – zajawka streetballem rosła sama z miesiąca na miesiąc.

Da Court przeistoczył się w Speedballin’, a sukces Speedballin’ i zainteresowanie w necie doprowadziło do tego, że zacząłem jeździć na turnieje, które tak reklamowaliśmy. Pierwszym turniejem z prawdziwego zdarzenia, na którym się pojawiłem, to był chyba jeden ze streetballi przy tesco we Wrocławiu w 2003 roku, na którym dosyć dosadnie dotarło do mnie, że jestem dopiero na początku długiej trasy do osiągnięcia pewnego przyzwoitego koszykarskiego poziomu ;)… Później był White Men’s Disease, który wywarł na mnie całkiem niezłe wrażenie i w końcu AND1 Gaj w czerwcu 2004 roku, który sprawił, że jeszcze bardziej wziąłem się za trening.

Największą zaletą jeżdżenia na turnieje jest to, że masz okazję zobaczyć, jak grają ludzie w innych rejonach Polski, masz okazję sprawdzić swoje umiejętności przeciwko nim oraz, w końcu, zapoznać się z nimi i co jakiś czas spotykać się na jakimś większym turnieju, po prostu zajebista sprawa. Czasem to jest nawet zabawne, gdy spotyka się świetnego ballera, który narzeka na brak rywalizacji w swoim “przymaławym” mieście (pozdro Baranek, pozdro Qbolt i Elwis hehe :)), jakbym to skądś znał.

Osiągnięcia? Strona, utworzenie ekipy, pozytywnie przyjęty mixtape i wszystko, co udało mi się w związku ze Speedballin’ zrobić. Jeśli chodzi o indywidualne osiągnięcia typowo koszykarskie to mam nadzieję, że jeszcze wszystko przede mną, bo poza kilkoma nagrodami za freestyle nic takiego nie udowodniłem. Najlepszym uczuciem na boisku dla mnie jest moment, w którym popiszesz się naprawdę ładną akcją i usłyszysz wrzask jarającej się tym zagraniem publiczności (boomerang na Alkatraz 2k5). A poza boiskiem? Kiedy ktoś podejdzie i powie mi (bez lizania tyłka), że dzięki stronie sporo zrobiłem dla polskiego streeta i kiedy usłyszę, że na żywo robię pozytywne wrażenie na ludziach (bo jednak “internet to złudny środek komunikacji” jak to Sasim ujął).

O mnie prywatnie… Mogę powiedzieć z ręką na sercu, że basket jest moim życiem i nawet sobie nie wyobrażam czym mógłbym się zajmować na co dzień, gdyby Szred nie zaraził mnie swoją pasją do koszykówki. Na drugim miejscu po sporcie znajduje się muzyka, która siedzi we mnie od dziecka. Po ukończeniu szkoły muzycznej w klasie fortepianu siadam czasem do domowego pianina, by rozgryźć, jak to jest, kiedy raper nagrywa utwór na dwa akordy i zarabia w ten sposób tonę hajsu ;). Słucham głównie czarnych rytmów, ale nie ograniczam się tylko do rapu. Funk, gospel, soul, drum’n'bass, trochę rocka, a nawet popu (ale tego sprzed “ery plastiku”, bardziej w stylu Stinga) – na wszystko znajdzie się pora, zależnie od humoru. Oprócz tego – jak mnie najdzie ;) – zdarza mi się zagrać w coś wartościowego (dwa Fallouty, jRPGi na SNESa i inne takie), obejrzeć dobry film lub zmontować jakiś klip. Ciężko wyznaczyć jakieś wzorce w moim życiu, chcę po prostu być dobrym człowiekiem, zdala od obłudy, chamstwa, zakłamania, pozerstwa i cwaniactwa (choć tego ostatniego by się trochę przydało na boiskach).

Czekajcie na Speedballin’ 2 Mixtape w 2007 roku, postaram się by wbił się w Waszą pamięć do końca życia.

++ Reszta drużyny o Łonderze:
Loc – Łonder aka CEO, tak od dwóch lat naprawdę mocny progres, często zmiażdży dobrym move’m i tróje mu siedzą, ale w Siechnicach dostał w dupę 1on1 ze mną :]
Zio – ambitny gracz, ale musi popracować nad normalną grą, bo triki już ma opanowane
Baranek – kreatywne triki i movesy, dobra trója
Mielcar – duże serce do gry, dobry rzut (niezależnie skąd wykonywany) i bardzo wporzo koleś
Golas – masakryczny postęp, jeśli dalej będzie miał tyle chęci i ambicji, to będzie zaliczany do czołówki… zobaczycie… łączy fundament z kreatywnością streetballową.

++ Miasta i boiska, na których gra Łonder:
Wołczyn, boisko przy bieżni lub plac targowy
Opole, gdziekolwiek
Twoje miasto, też gdziekolwiek, jeśli mnie zaprosisz ;)

++ Streetball w Polsce według Łondera:
Rok 2004 i 2005 to ciągły rozkwit polskiego streetballu i choć w 2006 niby wszystko szło w dobrym kierunku, to zajawka w kraju gdzieś umknęła, mniej ludzi na turniejach, mniej samych imprez, mniejsze zainteresowanie całą sytuacją… Miejmy nadzieję, że to wszystko jeszcze się rozwinie i streetball wróci do łask. Poziom turniejów bywa różny, ale niestety z reguły jest to popis siły oldskulowych koszykarzy spoza lub z lig amatorskich, typowych “dzieci ulicy” (co za zwrot w ogóle) jest bardzo mało, a osoby robiące show w meczach na turniejach to margines.
Po niektórych turniejach można się spodziewać, że będzie kozak (Arcan Cup, Bball Winter Jam, Alkatraz – turnieje z renomą), po niektórych jest wręcz wiadome, że będzie naprawdę “niezapomnianie” (głównie turnieje organizowane przez jakieś związki, urzędy miasta itp.), po innych nie wiadomo czego się spodziewać… Wiadome natomiast jest to, że najlepszymi turniejami są te organizowane przez prawdziwych zajawkowiczów, a nie starszych panów, którzy za poziom udania turnieju uznają jak największą ilość występujących drużyn przy jak największym wpisowym oraz grę na kwadracie 9mx9m z krzywą płytą chodnikową.
Poziom umiejętności polskich streetballerów jest moim zdaniem bardzo wysoki, co zresztą można zobaczyć na turniejach, klipach oraz czasem nawet w gazetach (niemieckie czasopisma koszykarskie nie piszą o byle kim). Jedynie, czego można się doczepić, to ustawianie niewłaściwych osób na niewłaściwych miejscach, co później “owocuje” narzekaniem na poziom relacji telewizyjnych z np. Street Games Tour oraz niezbyt wysokim poziomem artykułów streetballowych drukowanych w ogólnopolskich pismach. To tylko odstrasza innych od tej całej polskiej streetballowej sceny.

++ Tego nie zapomnimy ;)
Boomerang + wlot na Carterze i nadanie xywki The First Ooh na Alkatraz 2005
1on1 z Bambim podczas Kluczbork WOŚP 2006 (Łonder was killed :P)
Kontrowersyjny wynik po zaciętym pojedynku z Qboltem w grach 1on1 na B-Ball Winter Jam 2006
Gra przeciwko Robertowi Skibniewskiemu na meczu pokazowym na turnieju Bielany Lato 2006
“Pokaz” z Goldim na Bielany Lato 2006 (freestyle na boku spowodował utworzenie pokaźnej grupki ludzi wokół ;))
2 x Trzy tróje pod rząd na meczach podczas RBK G-Shock 2006 w Łodzi i SNC Battleground 2006
Pokaz freestyle i pojedynki 1on1 z pieszymi na rynku w York, Anglia (“Awesome! Ronaldinho of basketball!” lol)
Killer move podczas RBK G-Shock 2006 w Łodzi i chwilowe zatrzymanie meczu przez court-rush ;)
Ankle Breaker podczas Viva Hip-Hop Basket 2006
2 x gwiazda TV małoletnich“eeeej widziałem Cię w Zig-Zapie!

Odpowiedzi: 4 do “Łonder”

  1. Noż kurde mówi:

    Jesteś super

  2. mila mówi:

    jestem pelna podziwu i uznania, ale takze dumna z tego, ze ktos taki urodzil sie w “moim” miescie ;). Wielki szacun dla tych, ktorzy maja jakiekolwiek ambicje i udalo im sie wyrwac z tej dziury ;) Aż zazdroszcze…

  3. Master(wołczyn) mówi:

    Gratuluję.Brak słów.

  4. holla mówi:

    wat up god?hows goin?u got msn?add me or somethin:D

    eskncojk@hotmail.com

    budi mocan.im from bosnia god:D

Dodaj komentarz